wtorek, 1 listopada 2011

Zaczynamy wszystko od początku. Znowu trzeba się będzie przyzwyczaić do szkoły, znowu trzeba będzie wynieść gdzieś do tyłu głowy świetne wspomnienia z tego weekendu, jednym słowem nieciekawie. Pocieszających jest kilka faktów, mianowicie - dwa dni do weekendu bliżej, ponadto brak zapowiedzi jakichkolwiek sprawdzianów. Uwielbiam ten stan, gdy w myślach nie mam już żadnych obowiązków i mogę żyć tylko tak, jak żyję. 
Dostałam już cztery piękne kartki, z Toronto (Kanada), Niemiec, Włoch oraz Holandii. Uwielbiam mieć świadomość, że jeszcze ktoś całkowicie mi obcy niedawno to miał, pisał, myślał o mnie. To motywuje mnie do dalszego działania, angażowania się w coraz więcej i więcej. Szkoda, że życie takie nie jest, nie zawsze, gdy coś dajemy, ktoś nam się odpłaca w ten sam przyjemny sposób. Niekiedy, po prostu profilaktycznie kopnie nas w dupę. I może dobrze, musimy przyzwyczajać się, że na świecie są osoby dobre, osoby złe i ci drudzy nie zawsze mają ochotę nam pomóc. 






To był jeden z najlepszych weekendów mojego życia. Nigdy się jeszcze tak nie naśmiałam, nabawiłam, naoglądałam. Bez nadmiernej ilości alkoholu, za to z rodziną (przeważnie;), w cudownej atmosferze. Jest wspaniale. W głowie pozostają tylko wspomnienia, ale zawsze można to powtórzyć.


Adios;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz