Mam wrażenie, jakby w chwilach ważnych moja inteligencja i ogłada wychodziły na spacer bez uprzedniego informowania mnie o tym. A potem jest żal. I smutek. I niesamowicie smutno jest. Samotnie jakoś...
wtorek, 29 października 2013
poniedziałek, 28 października 2013
Ojciec, syn
Mogłem żyć głośniej, mogłem więcej podróżować i krócej spać.
Dzień zaczynamy od mroźnego powietrza, pięknych promieni słońca i maglowanego ostatnio albumu 'Matka, Syn, Bóg'.
Niedługo już kolejna w moim życiu przeprowadzka. Do miejsca znanego mi powierzchownie, bez zbędnego zgłębiania się. Zmiana z 7 na 16 m kw. Zburzenie mojego malutkiego, syntetycznego świata, dopasowanego do wymiarów dotychczasowych.
Be continued...
Dzień zaczynamy od mroźnego powietrza, pięknych promieni słońca i maglowanego ostatnio albumu 'Matka, Syn, Bóg'.
Niedługo już kolejna w moim życiu przeprowadzka. Do miejsca znanego mi powierzchownie, bez zbędnego zgłębiania się. Zmiana z 7 na 16 m kw. Zburzenie mojego malutkiego, syntetycznego świata, dopasowanego do wymiarów dotychczasowych.
Be continued...
niedziela, 27 października 2013
Dobrze jest.
Kilka ostatnich dni to plątanina nadziei, smutku, strachu, przerażenia i melancholii.
Po wczorajszym seansie nowego filmu Macieja Pieprzycy - 'Chce się żyć', nie potrafię pozbierać swojej osobowości z powrotem w całość. Niepozostawiająca złudzeń o okrucieństwie rzeczywistości produkcja zbyt głęboko wtargnęła we mnie, bijąc i kopiąc wszystko to, co wesołe, szczęśliwe i przyjazne. I tak każdego dnia doświadczam, dotykam rzeczy emocjonalnie destruktywnych.
Jak poradzić sobie z problemami? Jak określić swoje uczucia, podjąć odpowiednie decyzje? Co zrobić w przypadku, gdy nie wiem co robić, a czas nagli. Czy to miały być moje marzenia? Czy życie, które chciałam, ma tak wyglądać? Czy jest chociażby namiastką i częścią mojej przyszłości? Chciałabym spróbować. Chcę. Bo już na pytanie czego NAPRAWDĘ chcę - nie potrafię odpowiedzieć.
Dzisiaj na kulturalnie - bo kilka rzeczy skumulowało się we mnie i w końcu wybuchło falą nadmiernej emocjonalności.
Album rodzinnego trio Waglewski Fisz Emade zachwyca. Bo cudownie patrzy się na ojca i synów. Bo nigdy już nie doświadczę takiej więzi. Bo ta muzyka jest jak korekta nosa - łamiąca kości i chrząstki po to, by poskładać je na nowo, w taki sposób, w jaki sobie wymarzyliśmy. I ucząca nas rzeczywistości w unikalny, niespotkany sposób.
Po wczorajszym seansie nowego filmu Macieja Pieprzycy - 'Chce się żyć', nie potrafię pozbierać swojej osobowości z powrotem w całość. Niepozostawiająca złudzeń o okrucieństwie rzeczywistości produkcja zbyt głęboko wtargnęła we mnie, bijąc i kopiąc wszystko to, co wesołe, szczęśliwe i przyjazne. I tak każdego dnia doświadczam, dotykam rzeczy emocjonalnie destruktywnych.
Jak poradzić sobie z problemami? Jak określić swoje uczucia, podjąć odpowiednie decyzje? Co zrobić w przypadku, gdy nie wiem co robić, a czas nagli. Czy to miały być moje marzenia? Czy życie, które chciałam, ma tak wyglądać? Czy jest chociażby namiastką i częścią mojej przyszłości? Chciałabym spróbować. Chcę. Bo już na pytanie czego NAPRAWDĘ chcę - nie potrafię odpowiedzieć.
Dzisiaj na kulturalnie - bo kilka rzeczy skumulowało się we mnie i w końcu wybuchło falą nadmiernej emocjonalności.
Album rodzinnego trio Waglewski Fisz Emade zachwyca. Bo cudownie patrzy się na ojca i synów. Bo nigdy już nie doświadczę takiej więzi. Bo ta muzyka jest jak korekta nosa - łamiąca kości i chrząstki po to, by poskładać je na nowo, w taki sposób, w jaki sobie wymarzyliśmy. I ucząca nas rzeczywistości w unikalny, niespotkany sposób.
sobota, 12 października 2013
I will end up dust
Od czwartkowego wieczoru w głowie słyszę tylko jedną melodię. Od wczoraj przed oczami mam ostatnie dzieło Urlicha Seidla. Od tygodnia czuję swoisty "powrót do przeszłości". I znowu zamieszanie, cały szum. Znowu obnażanie wszystkich moich wad, wielkie obmyślanie i snucie planów (które i tak nie wypalą), marzeń (które i tak się nie spełnią), wybieranie najlepszych rozwiązań z tych najgorszych (które i tak się nie sprawdzą).
Studia, praca, duński, angielski, czytanie, oglądanie, dawno nie było tak intensywnie. I wyzywająco jednocześnie. W tym czuję się dobrze. Za to nie najlepiej idzie mi w sprawach całkowicie odmiennych, których bieg mogę albo zahaltować od razu, albo puścić je swoim biegiem. Co zrobię...?
środa, 2 października 2013
Praise you
Starając się nie myśleć o fakcie, że jednak trudniej będzie, niż przewidywałam, po głowie chodzi mi myśl o dostosowaniu się odpowiedniejszym do wymagań teraźniejszego świata. Mam jednak niejasne wrażenie, że skończy to się obniżeniem wymagań ogólnych. Albo skrzętnym ukrywaniem stanu rzeczywistego, ukrywając się za maską półgłówkowatości i relatywnie niskiej świadomości.
Tymczasem coraz więcej obowiązków wchodzi na rozkład, trochę pracy, trochę myślenia, wypełniona poczuciem bezsensowności perspektywa, brak sił i wieczne zmarznięte ręce.
Po głowie chodzi mi opowiadanie, ale z każdą, lekką nawet chęcią do pisania, wszystko ulatuje, zastąpione wiecznym ostatnio uczuciem głodu, wyżej wymienionym zimnem, ogólnym smutkiem i szeroko pojętą melancholią.
Na szczęście mam co robić - czeka na mnie stos książek, czasopism, filmów(!!!), proces segregacji rzeczy osobistych, i segregacji różnych składowych życia. Recykling czas zacząć
Tymczasem coraz więcej obowiązków wchodzi na rozkład, trochę pracy, trochę myślenia, wypełniona poczuciem bezsensowności perspektywa, brak sił i wieczne zmarznięte ręce.
Po głowie chodzi mi opowiadanie, ale z każdą, lekką nawet chęcią do pisania, wszystko ulatuje, zastąpione wiecznym ostatnio uczuciem głodu, wyżej wymienionym zimnem, ogólnym smutkiem i szeroko pojętą melancholią.
Na szczęście mam co robić - czeka na mnie stos książek, czasopism, filmów(!!!), proces segregacji rzeczy osobistych, i segregacji różnych składowych życia. Recykling czas zacząć
Subskrybuj:
Posty (Atom)