poniedziałek, 27 czerwca 2011

There's no heaven






Po ciężkich przeżyciach wszystko zaczyna nabierać jaśniejszych kolorów. Wręcz oślepia mnie to swoim blaskiem. Wszystko zapowiada się tak wspaniale, że nawet nie mam siły o tym myśleć. Praca, która o dziwo już mnie nie nuży, męczy i nudzi, ludzie, których 'gupich gemb' oglądać nie muszę, głosów, których słuchanie było bolesne nie słyszę. Piękne jest to, że mogę sobie rano obejrzeć Poranek w TVN24, zjeść śniadanie, poczytać Wyborczą, popatrzeć przez okno i nikt mnie nie gani. Za to, że brudno, ani, że nieposprzątane w pokoju. Bo nie ma czasu na takie bzdety, skoro robota czeka i wszystko da się wytłumaczyć. Na swoje życie w tym wirze znajduję idealnie dużo czasu. Bo całodzienne siedzenie przed kompem to złe. Szlajanie się po wsi całymi dniami też jest złe. Ale odpowiednio wyważone życie między sklepem a domem potrafi sprawić, że czuję się świetnie, rześko i przyjemnie.

W głowie cały czas mam mnóstwo planów, które prędzej czy później (z naciskiem na to 'później') się zrealizują.
Przy okazji szlifuję angielski, bo to z nim wiążę swoją przyszłość. Muszę chociaż na kilka godzin podczas wakacji usiąść i się z niego pouczyć.


 
Posłuchajcie i pośpiewajcie (piosenka z tekstem). Pozytywne:))))


xoxo

sobota, 18 czerwca 2011

Only love is all maroon.

Niesamowite. Słuchając tej piosenki co rusz przeszywa mnie dreszcz. Zamykam oczy i rozpływam się w marzeniach. Chcę, aby chwila trwała wiecznie, żeby ta błogość nigdy nie ustawała. Chcę poczuć miłość, pragnienia, żądze, bezpieczeństwo. I nie mam pojęcia gdzie tego szukać. Może lepiej poczekać, aż same mnie znajdą. Wakacje już, wspominam o tym co kilka minut, bo nie mogę uwierzyć, że rok minął tak szybko. Podejrzewam, że całe życie zleci mi tak samo jak teraz. Dlatego muszę się za nie wziąć, rozpocząć coś kreatywnego, przestać myśleć o starych rzeczach i problemach.

Czy 'Dani California' Redhotów potrafi poprawić humor? Oczywiście, jednak tylko w połączeniu z pyszną kawą i zapałem do pracy. Czas wyrzucić z głowy to, co nie pozwala nam myśleć swobodnie.

Znalazłam świetne zdjęcie.
Rudzielec ze mnie.
Na dzisiaj wszystko, idę do ludzi, bo ileż można siedzieć zamkniętym w pokoju przerzucając coraz to nowsze stosy muzyki. Czas obejrzeć też film z folderu Stefan, od MM. Kochany człowiek.

Only love is all maroon.

środa, 15 czerwca 2011

Mów mi tak, aż ci nie powiem, że masz przestać.

Polterabend, ślub, wesele, poprawiny. Ileż można się bawić i pić? Okazuje się, że można, wiele dni i wiele razy. Nie było źle, wręcz przeciwnie. Podobało mi się to wszystko, takie... nowe. Rzadko bywam na imprezach tego typu, więc to pomogło mi odświeżyć pamięć. Czasami naprawdę warto wrócić do swoich korzeni, zobaczyć stare zwyczaje, tradycje, aby, gdy umrą starzy, przenieść je w dzisiejszy, nowy świat. 

Dużo się zdarzyło od ostatniego wpisu. Otóż, będąc zaniepokojona niemieckim, udało mi się go zaliczyć, co wyszło na dobre mojemu sumieniu. W ogóle, już od piątku pozwalam sobie leniuchować w moim własnym domku, co wcale nie wychodzi mi na złe. Chora jestem, znowu angina ropna, która przynosi mi gorączkę i uczucie, jakbym nie mogła ruszać głową.



Żegnam się już, czas pooglądać Plotkarę. 
xoxo

środa, 8 czerwca 2011

Diabeł nie śpi! Z byle kim.

Hej:) Dzisiejszy dzień można zaliczyć do bardzo udanych. Najpierw rekreacja w formie Redd'sa na 'Bożympolu', później szczęśliwe lekcje tylko po to, aby udać się w bardzo doborowym towarzystwie na pizzę. Wszystkie smutki powoli odpływają, zamazują się wspomnienia, a powstają coraz to nowsze i nowsze. Wczorajsze spotkanie z Rinpocze dało mi wiele do myślenia. Może i nie dowiedziałam się niczego nowego, ale podoba mi się, że są ludzie szczęśliwi na tym świecie i potrafią się tym dzielić. No i cieszy mnie mój poziom angielskiego. "DOBRA SERCA", ludzie i tym się kierujmy we wszystkich sprawach. Okazał się też 'słitem dnia', i to baardzo zasłużenie. Kocham jego uśmiech. Taki... niewinny. 
Byłam na zakupach i kupiłam buty. Buciksy, to niczym innym nazwać tego nie umiem. Wiem tylko, że w jakichś trzeba pójść i wyglądać znośnie. NIE CHCE MI SIĘ iść. Mam większe zmartwienia, np. niemiecki. Jutro wszystko się rozwiąże, i albo jestem wolna jak ptak, albo jednak nie za bardzo. Miałam się uczyć, ale wiecie jak to jest. Posprzątałam nawet pokój, żeby tego nie robić. Trochę szkoda mi, że ostatnio jadę na słowach: 'Jakoś to będzie'. Nienawidzę tego, bo to 'jakoś' zawsze wychodzi bardzo negatywnie. Chociaż  5-godzinne wagary na ławce w parku nie wyszły mi na złe. Warto czasami spędzić trochę czasu we dwoje i pogadać. O czymkolwiek, pogoda też jest niezłym tematem. Bez skrępowania, bez spinki mówić wszystko co się tylko chce. I mieć przy tym zabawę. W piątek piknik jak się uda u małpki Ines (:]]]]) na jej bezkresnych polach z Julką. I kocham to, że jedynym problemem staje się to, co będziemy piły. Przecież wakacje są od tego, żeby o nich zapomnieć. Taaak, kocham to. Wolność. Mało ludzi jej doświadcza, bo wiele ma zbyt wygórowane wymagania co do wolności. Dla mnie to samotny spacerek z piesem albo wypad do Szwagra(lubię to!) albo pozwolenie rodziców na wypicie wina przy grillu.

Rozpisałam się, mimo, iż i tak nikt tego nie czyta. Idę oglądać Plotkarę. TO i tak mi się nie przyda, ale będę miała temat do rozmowy. Wreszcie.



Polecam zespół, który poznałam na Open'erze pierwszy raz, później się w nim zakochałam. Kings of Leon! Use somebody na przykład, fajny utworek.



poniedziałek, 6 czerwca 2011

No wreszcie trzeba coś zakończyć. Potem to odkończyć, żeby w końcu zrozumieć, że jednak trzeba skończyć. I dobrze. Pogoda jest zła, jest mi o wiele za ciepło, chociaż wolę to i tak od mrozu. Ot, taka polska natura.
Jutro spotkanie z pewnym panem, po którym mam nadzieję coś się stanie. Coś ruszy do przodu, z zardzewiałych zawiasów pomknie niczym nowiutkie. Nasuwa mi się tysiąc myśli, tysiąc tekstów piosenek, tysiąc sentencji, ale po co to komu? Bardziej smuci mnie wczorajsza dyskusja, czy bycie innym jest takie złe. Ludzie zakładają z góry, widząc człowieka po raz pierwszy, że jest zły albo dobry. Nosz cholera jasna, inność polega na odbieganiu od stereotypów, ale nie na siłę. 'Inni' ludzie są tacy sami jak ci 'normalni', tylko mają troszkę odmienny system wartości. Nie chcą siedzieć w domu. Nie chcą bezpiecznie żyć, bezpiecznie zbliżać się do ludzi, bezpiecznie przeżywać miłość, przyjaźnie, znajomości. Chcą poznawać, uczyć się świata w inny sposób niż książkowy, dlatego też dużo częściej się parzą na tym, cierpią i płaczą. Nikt z nas nie może powiedzieć, że jest inny, ale z pewnością lepiej by było, gdybyśmy przestali myśleć stereotypami. 

I'm small but I'm strong.


Słuchajcie!

środa, 1 czerwca 2011

It's revolution Baby!

It's easy if you try. Tylko najpierw trzeba się na to zdecydować. Trzeba mieć odwagę. Trzeba się nie bać, tylko iść do przodu, miażdżyć wroga i wchodzić na pełnej ekspresji. Słowa MM może i są głupawe, ale i jak prawdziwe. Miło, że powiedział 'Będą następni'. Miło, że wiele osób mnie pociesza. Miło, że wiele próbuje mnie rozśmieszyć, wyciągnąć gdzieś. Źle, że się zapuszczam, oj bardzo źle. A przecież właśnie teraz zaczęło się życie! W piątek Szwagier, w niedzielę Dzień Dziecka vol.2 z dziewczynami, dzisiaj napoje wieloprocentowe na lekcjach. Idzie lato, za latem idą pełne ciepła i miłości dni, na pewno znajdzie się i coś dla mnie. Ktoś może. Ktoś, kto będzie się starał, aby na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Choćby i miał zrobić transparent na słupie.

A ogólnie to nieźle. Szkoła już prawie otwiera swoje podwoje na wakacyjne podboje, każdy uczeń czuje te pyszne promienie słońca na swojej twarzyczce, na korytarzach coraz więcej par, ludzie uśmiechnięci, skorzy do zabaw i psot. Dwa miesiące pracy pomogą mi zapomnieć, odpocząć, przemyśleć to wszystko. Na dworze z 50 stopni a mi jest zimno. To dziwne. Cały czas bym spała, żeby tylko nie myśleć, bo nadmiar myślenia mnie kiedyś zabije.

Bo jak to śpiewał pewien luziński zespół: Chcę uciec, zapomnieć, odejść w nirwanę. Tak jak on, ja też dzisiaj pragnę uciec, zapomnieć, odejść gdzieś daleko, skąd będę mogła patrzeć na siebie i swoje porażki.

Na pocieszenie wrzucę tu mojego psiaka. Jest cuuuudowny!
Dzień dobry, jestem Fred:))