czwartek, 31 maja 2012

Should I stay or should I go















Marzę o łóżku.

Should I stay or should I go - określone przed momentem przez Alice Cooper'a w audycji radiowej jako idealna piosenka dla żydów.
Uśmiałam się normalnie.

niedziela, 27 maja 2012

Skinny love













Planet Rock + 100 stron podręcznika od historii + herbata z cytryną i goździkami = nieprzespana noc (ale chociaż w dobrej atmosferze rocka)

Jutro relatywnie ciężki dzień, na który absolutnie nie mam ochoty. Moim małym marzeniem jest wyspanie się, dzień lenistwa, dzień bez ciągłych pretensji i kłótni, dzień spokoju i odizolowania się od wszystkiego. Niestety, w ciągu najbliższych tygodni nie przewiduję takich dni-azyli, co jeszcze bardziej mnie dołuje. Potrzebuję pocieszenia, na teraz! Jedyną ucieczką od wszystkiego jest zatopienie się w otchłaniach własnego umysłu albo przycupnięcie przy książce, która przypadkowo wybrana okazała się całkiem dobra. Dobra o tyle, że opowiada o porzuceniu dotychczasowego życia i zajęcie się przede wszystkim sobą. Brzmi znajomo, przynajmniej dla mnie. Od niedawna myślę o tym coraz częściej i częściej. Cały czas jednak coś mnie trzyma. Ciekawa jestem, czy kiedy już nie będzie nic, co mogłoby mnie powstrzymać, wystarczy mi odwagi (przede wszystkim rozwagi) i wyobraźni.  Oby, oby, oby (!).




Sobotni koncert (tym razem ze mną jako jednym z wykonawców) okazał się o tyle dobry, że chłonęłam niesamowitą atmosferę prosto z pierwszego rzędu. Za tydzień kolejny, tyle, że z większą pompą.

Zasiadam ci ja do historii, czas najwyższy. Jeszcze tylko milijonpińćsetłosiem spraw i może w końcu rzeczywiście mi się uda. Oby, pewnie tak, z pewnością, na pewno, miejmy nadzieję.



sobota, 19 maja 2012

marzę o czerwieni

Wsłuchując się w ulubiony Program Trzeci Polskiego Radia naszła mnie nagła ochota przelania swoich skłębionych ostatnio myśli tutaj.
Nie mogę się odnaleźć. Od dawna moje wnętrze nie czuło się tak źle. Jednak zmiana tego stanu stanie się jednoznaczna z utratą tego 'czegoś'. Nieuniknione to, ale chcę odkładać to w przyszłości jak najdłużej tylko mogę.





czwartek, 17 maja 2012

Głowa do mazania.





























Ilekroć wracam tam myślami, zawsze w głowie pojawia mi się czerwień.
Kiedy wreszcie przyjdzie mi uwierzyć, kiedy pozwolę sobie dopuścić do myśli, że to rzeczywiście się stało?




Mam ochotę jeszcze raz to obejrzeć.