niedziela, 31 marca 2013

Everything counts

Po raz pierwszy od dłuższego czasu mam problemy z zaśnięciem. Może to reakcja na przeczytaną przed momentem lekturę, Tysiąc dni w Wenecji. Być może dlatego, że zjadłam dziś więcej niż razem przez ostatnie dwa tygodnie. Wreszcie, być może wytłumaczeniem jest zdanie sobie sprawy, poraz kolejny w życiu, że 'niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie', życie to poszukiwanie piękna, a sztuka rozprasza samotność, ot co.

Mam nadzieję, że zimowe, lecz jak na ironię kwietniowe powietrze przyniesie mi sen, chęć przetrwania da mi siłę, a pragnienie pozostania kimś niezależnym - odwagę. Z czym, w tym momencie brakuje mi tylko snu, w końcu jest późno, a ja spędziłam absolutnie wyczerpujący dzień pełen jadła i napitku.
Wszelkie sprawy świąteczne w tym roku na bardzo drugi plan. Tak dla odmiany. Lub, jakby to określił mój osobisty tata, z lekką nutką dekadencji.

czwartek, 28 marca 2013

środa, 20 marca 2013

Will I know

Siedzę owinięta w koc, obok siebie mając stos rzeczy, które muszę zrobić, najlepiej na wczoraj, a ja przecież absolutnie nie mam na to siły. Staram się przezwyciężyć własne słabości, poczucie bezsilności, które wyżera mi calutką radość, a to całkowicie bez sensu.


Minie, pewnie, że minie. Byle jak najszybciej. I najlżej. I jak najciszej.






I don't feel like I'm falling, I'm up against the sky,
I said I'd taken it all in to make the good life,



poniedziałek, 18 marca 2013

White Lies




Przeglądając zdjęcia Mariano di Vaio, jego blog, Instagram, z cieknącym nosem i bólem głowy, słuchając Paolo Nutini, próbując zapomnieć. Można? Można! Tak mi się zdaje...

"Ostatnio", całe to ostatnio zeszło się na modułowo powtarzanych do granic wytrzymałości ludzkiej czynnościach, które swoją drogą dawały mi mnóstwo satysfakcji i zabawy.

Nowy pomysł na włosy kiełkujący od kilkunastu dni, dzisiaj nabrał nowego znaczenia. Że teraz, zaraz, bo nie wytrzymam.

Niecierpliwość tyczy się nie tylko włosów, także mojej przyszłości. Oswoiwszy się z maturą i jej komponentami, chciałabym już mieć ją z głowy. Nie tyle dlatego, że się jej boję, po prostu już mi się nie chce. Lekko zadziorne, aczkolwiek lepiej tego nie ubiorę w słowa. Zwyczajnie zbyt dużo o maturze bez matury, co z kolei doprowadziło do przejedzenia się tematu.

Relatywnie to mi dobrze :)