Umieeeeram. Uczę się od czterech godzin a czuję, jakbym w ogóle nie zaczynała. Do tego jestem tak potwornie znudzona, że z tych nudów postanowiłam tu napisać. Jutro ciężki dzień przede mną, czwartek i piątek też zapowiadają się na męczące. W sobotę chciałabym wszystkie te troski odespać, zapomnieć o nich i zrelaksować się, robiąc coś głupiego. Ale nie mogę na razie myśleć o sobocie, mając trzy dni totalnej masakry przed sobą.
Dosyć, dosyć nauki na dzisiaj. Wiem, że powinnam jeszcze posiedzieć, ale nie daję rady. Mam dosyć historii na kilka miesięcy. Szkoda, że polski system szkolnictwa tak bardzo zniechęca swoim programem uczniów do nauki tego pięknego przedmiotu. Szkoda, że nauczyciele w ogóle nie mają pojęcia jak go uczyć. Szkoda, że wkuwanie na pamięć jest bezcelowe i prowadzi donikąd.
Marzę o kąpieli.
wtorek, 28 lutego 2012
niedziela, 26 lutego 2012
Once in a lifetime.
Dzisiaj wielka gala rozdania Oscarów. Pierwszy raz w życiu tak się nią stresuję, bo pierwszy raz w życiu mam swoich faworytów w kilku kategoriach. Ciekawe, czy dobrze obstawiłam już niektóre statuetki, kto będzie największym zwycięzcą, a kto najbardziej mnie zaskoczy.
Ten tydzień zapowiada się jakoś nijako. Na nic nie czekam, nic się nie szykuje. Może to i dobrze, ostatnio chyba zbyt wiele miałam zajęć, więc tydzień nudnie się zapowiadający będzie w sam raz, a co:)
| Aromat latte i cynamonu sprawia, że niedzielne popołudnie staje się jakby "jeszcze bardziej niedzielne". |
środa, 22 lutego 2012
Woda nie płynie pod górę, żyjesz nie tylko dla siebie
Postanowiłam, pod wpływem jakiegoś impulsu napisać tutaj coś, teraz, zaraz. Okresowe łzawienie oczu, które wiąże się raczej z potwornym bólem i uczuciem pieczenia aniżeli ze wzruszeniem, dało mi się już dzisiaj we znaki i pewnie nie opuści mnie przez pewien czas.
Pozostaje mi przetrwać, nie narzekać i próbować nadrobić stracony czas:)
Swoją drogą, posiadanie Marilyn w pokoju działa co najmniej depresyjnie, wiadomix przecież, że nigdy nie zostanie się taką ikoną jak ona.
wtorek, 21 lutego 2012
Na połnocy bez zmian.
Uwięziona w domu nie robię nic innego, a odpoczywam. Próbując oszukać siebie, że nie jestem bardzo chora planuję sobie szczegółowo intensywnie zapowiadający się koniec tygodnia. Ponadto odrabiam lekcje, czytam "To" Stevena Kinga i śpię. Przede wszystkim zastanawiam się, co dalej z moją przyszłością i marzę o tych najwspanialszych opcjach.
Chciałabym już wiosnę i widok zza okna bez śniegu. Przyjemność sprawiłaby mi wysoka temperatura, oślepiające promienie wysokiego słońca, koc na ogródkowej trawie i książka. Albo wycieczka rowerowa nad morze z przystankami, aby napawać się niesamowitym widokiem. Tego brakuje mi zimą, kiedy melancholijny nastrój każe nam zaprzestać bycia szczęśliwym i radosnym a zmusza do podciągnięcia kolan pod brodę i zaszycia się w pluszowym kocu. Już niedługo, na szczęście, uda nam się wystawić zziębnięty nos poza obręb własnych marzeń i nadziei, wyjść w końcu do ludzi bez woali tysiąca.
Zapiski to blog Jarka Kuźniara, który czytuję od dawna (szczególnie urzekły mnie piękne zdjęcia z jego wyprawy do Puerto Rico). To dla niego w wakacje wstawałam po 5.00, żeby już od rana oglądać Poranek w TVN24, ale zniechęciłam się, kiedy wyciekła wiadomość o jego pojawieniu się w jakimś kolejnym tworze telewizji typu X Factor. A szkoda, bo to trochę to nie współgrało mi z jego osobą. Na szczęście wciąż pisze równie przyjemnie, więc zawsze staram się nadrabiać jego artykuły.
niedziela, 12 lutego 2012
Dziewczyna z tatuażem
Głośno i wszędzie było ostatnio o tym filmie, więc nie mogłam się powstrzymać, aby go ominąć. Kto zna poprzednią wersję wie, że jest kilka różnic między nimi, szczególnie w ukazaniu głównej postaci - Lisabeth Salander. Film obejrzałam przede wszystkim dla porównania ze starą wersją. No i dla miłego dodatku w postaci Daniela Craiga. Nie, nie, nie! Żaden tam Craig nie potrafi nawet największą rolą przyćmić jednego z moich najbardziej ulubionych i utalentowanych aktorów, jakim jest Stellan Skarsgåd. Lubię go oglądać na ekranie, lubię w nim to, że nie jest jakoś rażąco przystojny, a urzekł mnie tylko swoją grą aktorską.
Gdyby ktoś mnie spytał, który film podobał mi się bardziej, bez wahania odpowiedziałabym, że poprzednia wersja, Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Może nie wszystko było w nim idealne, ale widziałam w nim więcej autentyczności. Tutaj plusa otrzymał tylko i wyłącznie Stellan i kreacja Lisabeth, którą z delikatnej dziewczyny zmieniono w prawie przekonującą buntowniczkę.
Gdyby ktoś mnie spytał, który film podobał mi się bardziej, bez wahania odpowiedziałabym, że poprzednia wersja, Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Może nie wszystko było w nim idealne, ale widziałam w nim więcej autentyczności. Tutaj plusa otrzymał tylko i wyłącznie Stellan i kreacja Lisabeth, którą z delikatnej dziewczyny zmieniono w prawie przekonującą buntowniczkę.
| Noomi Rapace |
![]() |
| Rooney Mara |
Polecam wszystkim, jako dobry pomysł na spędzenie czasu:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



