wtorek, 21 lutego 2012

Na połnocy bez zmian.

Uwięziona w domu nie robię nic innego, a odpoczywam. Próbując oszukać siebie, że nie jestem bardzo chora planuję sobie szczegółowo intensywnie zapowiadający się koniec tygodnia. Ponadto odrabiam lekcje, czytam "To" Stevena Kinga i śpię. Przede wszystkim zastanawiam się, co dalej z moją przyszłością i marzę o tych najwspanialszych opcjach. 





Chciałabym już wiosnę i widok zza okna bez śniegu. Przyjemność sprawiłaby mi wysoka temperatura, oślepiające promienie wysokiego słońca, koc na ogródkowej trawie i książka. Albo wycieczka rowerowa nad morze z przystankami, aby napawać się niesamowitym widokiem. Tego brakuje mi zimą, kiedy melancholijny nastrój każe nam zaprzestać bycia szczęśliwym i radosnym a zmusza do podciągnięcia kolan pod brodę i zaszycia się w pluszowym kocu. Już niedługo, na szczęście, uda nam się wystawić zziębnięty nos poza obręb własnych marzeń i nadziei, wyjść w końcu do ludzi bez woali tysiąca.


Zapiski to blog Jarka Kuźniara, który czytuję od dawna (szczególnie urzekły mnie piękne zdjęcia z jego wyprawy do Puerto Rico). To dla niego w wakacje wstawałam po 5.00, żeby już od rana oglądać Poranek w TVN24, ale zniechęciłam się, kiedy wyciekła wiadomość o jego pojawieniu się w jakimś kolejnym tworze telewizji typu X Factor. A szkoda, bo to trochę to nie współgrało mi z jego osobą. Na szczęście wciąż pisze równie przyjemnie, więc zawsze staram się nadrabiać jego artykuły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz