niedziela, 10 lipca 2011

I can't help myself:)











Dżem!! Uwielbiam ich, nawet komercyjnych. Przedstawiają powiew świeżości, wolności, totalnego luzu i rodzinnych wypadów na tak wspaniały koncert. Może i nie porywał starannością przygotowania, ale ilość 'bisów' i krzyków zdecydowanie oddawały atmosferę tego, że tęsknimy. Widziałam tam ludzi całkiem młodych, dzieciaki, młodzież, która tak jak ja uwielbia demonstrować swoją wolność, do tego ludzie po trzydziestce, czterdziestce, starzy 'rockowcy', jak to mówi na nich moja mama, oraz kobiety, które na co dzień z pewnością nie wyglądają tak jak wtedy, czyli krzyczące, skaczące i wydzierające tekst piosenki, który znają na pamięć od czasów jej powstania. Niesamowicie było patrzeć na tych ludzi doskonale zdających sobie sprawę, że za chwilkę wrócą do domów i znowu staną się szarymi, spokojnymi ludzikami w maszynerii zwanej światem.

Praca, tak mogę określić swoje wakacje. Może i nie jest to mordercza praca, do której chodzi się za karę, bo takich żartów i śmiechów to nie miałam od dawna, ale jednak trzeba zwlec tyłek z łóżka i iść. Na szczęscie tylko dzięki temu udaje mi się utrzymywać dietę, bo pracując nie odczuwam potrzeby jedzenia co godzinę. Pogoda nie jest zbyt dokuczliwa, więc i pracy jest mniej. W ogóle jakoś nie narzekam, żyje mi się całkiem przyjemnie. Czuję, że całodzienne przesiadywanie nad jeziorem albo gdziekolwiek indziej jest mniej pożyteczne dla mnie i dla innych niż pomoc przy pracy.

Ciągle myślę o tym, że ostatni rok szkolny był niesamowicie zmarnowany. Nie chcę tak żyć, nie chcę wszystkiego robić na 'odwal', chcę się wreszcie przekonać, że bez wkładu czegoś teraz, nigdy nie dostanę się później na studia. Trudno mi z tym, przez wzgląd na obecną sytuację rodzinną. Być może coś się zmieni, ale radzić muszę sobie już teraz. Bez sensu jest żyć jakimiś marzeniami, które nas deprecjonują, sprawiają, że czujemy się jacyś mniej ważni, mniej dobrzy, mniej ciekawi. Dobrze jest mi tu i teraz, i przestaję od dziś żyć na podstawie 'co by było, gdyby...', bo dorastam, a co z tym idzie, nie mogę myśleć ciągle o tym, co zrobię za ileś tam lat, tylko o tym, co dzieję się teraz, w tym momencie.