czwartek, 13 lutego 2014

Who killed Mr. Moonlight



Obsesyjnie szukamy miłości. Bywamy w miejscach do tego stworzonych (puby), bądź nie (sklepy, cmentarze). Stroimy się nie dla siebie, tylko dla innych. Staramy się szukać wzrokiem, wodzić po innych z myślą – a nuż się uda. A może będzie jak w romantycznym filmie? Może uda się zaleźć kogokolwiek, by pokazać tym „sparowanym”, że jednak nie jesteśmy tacy beznadziejni. Tak pospolici i bezużyteczni. Że istnieje na ziemi ktoś, kto nas toleruje, kocha. Kto dotrzymuje towarzystwa i wzrusza. Kto zaskakuje, rozśmiesza, po prostu jest.
Chcę się stąd wydostać.

niedziela, 26 stycznia 2014

Żółty but

Listy (prawie) wysłane się wysyłają, śnieg sypie, muzyka gra, a ja? Próbuję wykrzesać motywację, chęci i..? I nic, poziom mojej irytacji szybuje właśnie wysoko w niebo.
Jeszcze ot kilka obowiązków uczelnianych i cieszyć się będę dostatecznie na tyle długimi wakacjami, by zanudzić się na śmierć. I oby pan Wiesław Myśliwski (a raczej jego Kamień na kamieniu), pan Richard Linklater (jego trylogia) oraz nowa płyta zespołu Have A Nice Life utrzymali mnie przy życiu.
I jakoś sceptycznie tak, z pewną dozą ograniczonego zaufania podchodzę do nadchodzących zmian. Znak, że będą one trwały dłużej?

piątek, 17 stycznia 2014

Elephant gun

Oto stało się!
Po seansie Pod Mocnym Aniołem, wstrząśnięta i jednocześnie szczęśliwa, bo film absolutnie spełnił moje wymagania i sprostał wszelakim obawom i lękom. O szerszej recenzji pomyślę tylko, gdy w mojej głowie powstanie jakiś konkretny pomysł na ten film. Bo obawiam się, że bez głębszej analizy zamysłu reżysera nie będę w stanie dojść do wniosków na wysokim poziomie.
Zdziwiła mnie mała frekwencja w kinie, a co mnie zgorszyło? Śmiech. Kobiety, dziewczyny. Śmiała się tak, jak gdyby na ekranie podawano doskonałą komedię. W tych krytycznych momentach czułam głębokie zażenowanie, jakby chcąc pokazać panu Pilchowi i panu Smarzowskiemu nieme "przepraszam za nią, ona nie wie co czyni".

Natknęłam się na "bardzo krótki wiersz o frustracji" Piotra Mosonia

już
kurwa
brak mi 

słów

I choć podoba mi się jego wydźwięk, nijak mogę się upodobnić do uczuć autora. Ani słów mi nie brak, tym bardziej nie czuję frustracji (a powinnam?). Niemniej jednak wiersz bardzo obrazowy, i z pewnością się przyda. Jeśli nie dziś, to za czas odpowiedni z pewnością.