Obsesyjnie szukamy miłości. Bywamy w miejscach do tego
stworzonych (puby), bądź nie (sklepy, cmentarze). Stroimy się nie dla siebie,
tylko dla innych. Staramy się szukać wzrokiem, wodzić po innych z myślą – a nuż
się uda. A może będzie jak w romantycznym filmie? Może uda się zaleźć kogokolwiek,
by pokazać tym „sparowanym”, że jednak nie jesteśmy tacy beznadziejni. Tak
pospolici i bezużyteczni. Że istnieje na ziemi ktoś, kto nas toleruje, kocha.
Kto dotrzymuje towarzystwa i wzrusza. Kto zaskakuje, rozśmiesza, po prostu
jest.
Chcę się stąd wydostać.