Dzień zaczął się bardzo pozytywnie, rozmową z niezwykle miłym człowiekiem (swoją drogą, takie maniery u ludzi naszego pokolenia to przykra rzadkość). Potem kawa, śniadanie i codzienna prasa (kto jeszcze w moim wieku czyta gazety jakiekolwiek, nie wspominając nawet o Rzepie czy Gazecie Wyborczej?). Teraz komputer, kawa i prezentacja maturalna (co także jest rzadkością, takie osobiste pisanie, co tak naprawdę sprawia mi wielką radość, o dziwo hehe).
Plany na dziś? Trochę nauki, dokończenie rozpoczętego wczoraj Donniego Darko, przesłuchiwanie dwóch albumów Charliego Winstona na zmianę (Hobo i Running Still), napawanie się samotnością i brakiem jakichkolwiek widełek czasowych.
Tymczasem natrafiłam na alternatywny plakat jednego z kultowych filmów, których z pewnością nigdy nie zapomnę. Clockwork Orange, to jest dopiero kawał sztuki...
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
niedziela, 28 kwietnia 2013
Pitbull
Siedzę/leżę sobie właśnie w łóżku, słuchając muzyki, z niemocą uczenia się ze względu na wczorajsze zakończenie szkoły (to mniej oficjalne). Pustkę w głowie powiększa mi fakt, że właśnie skończyłam oglądać ostatni odcinek serialu Pitbull, który wydaje mi się być jedną z lepszych polskich produkcji kiedykolwiek. No i co ja mam ze sobą teraz zrobić?!
Przy okazji stwierdziłam, jedząc sobie świeże małosolne ogórki i leżąc w łóżeczku, że mi właściwie tutaj dobrze. I na ten moment najlepiej na świecie. Dlaczego ogórki? Bo ich zapach przypomina mi momenty, kiedy będąc u babci, otwierała ona ogromne słoiki z małosolnymi ogórkami właśnie. Taki powrót do przeszłości.
Przy okazji stwierdziłam, jedząc sobie świeże małosolne ogórki i leżąc w łóżeczku, że mi właściwie tutaj dobrze. I na ten moment najlepiej na świecie. Dlaczego ogórki? Bo ich zapach przypomina mi momenty, kiedy będąc u babci, otwierała ona ogromne słoiki z małosolnymi ogórkami właśnie. Taki powrót do przeszłości.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Meholalot
Przerażająco jest siedzieć tutaj przed monitorem, kiedy za kilka godzin wpadniemy do szkoły tylko po to, żeby się pożegnać, pośmiać, wypić piwko lub trzy. Tak naprawdę kompletnie tego nie czuję, jakoś ciężko mi uwierzyć w tak szybki bieg czasu. I rzeczywiście, liceum niezaprzeczalnie było najpiękniejszym jak dotąd okresem w moim życiu. Tu znalazłam przyjaciół (prawdziwych i tych niekoniecznie), mentorów, odkryłam czym chcę się zajmować, poszerzyłam swoje zainteresowania do granic możliwości chyba. Ale gdybym miała wybierać swoją przyszłość jeszcze raz, czy zamieniłabym ją na jakąkolwiek inną? Z pewnością wyrzuciłabym kilka momentów z mojego życia, kilka bym zmodyfikowała, ale w ogromnej większości cieszę się ze wszystkiego, czego miałam okazję doświadczyć. I czuję się wdzięczna tym ludzikom, którzy sprawiali, że rzadko kiedy czułam się samotna. Bo przymusowej samotności nie lubię najbardziej.
Tymczasem generalne przygotowania do matury, która już niedługo ma zamiar się zacząć. Pełną parą, ale bez przesady - i tak świadomość przeciętnych wyników stopuje mnie przed chęcią głębszego poszerzania swojej wiedzy.
Tymczasem generalne przygotowania do matury, która już niedługo ma zamiar się zacząć. Pełną parą, ale bez przesady - i tak świadomość przeciętnych wyników stopuje mnie przed chęcią głębszego poszerzania swojej wiedzy.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Shame 2011
Rzadko zdarza mi się taki stan, gdy podczas napisów końcowych moje ciało na chwilę zastyga, umysł nie potrafi powrócić do żadnych zdrowych czynności, oczy patrzą nie potrafiące na niczym się skupić. Ciężko mi wtedy wejść w starą rzeczywistość, trudno cokolwiek myśleć, cokolwiek zrobić. Czy to świadczy o tym, że film jest dobry? Z pewnością jest to jeden z wyznaczników geniuszu.
Takie katharsis odczułam właśnie przed chwilą, gdy wybrzmiały ostatnie nuty końcowego utworu w filmie Shame, Steve'go McQueena. Czytałam o nim wiele opinii, różniących się znacząco. Na co jednak warto zwrócić uwagę, są to kreacje głównych postaci w filmie, które niewątpliwie czarują i oddają stan bezsensowności. Co więc kontrowersyjnego w dziele? Ze względu na seksoholizm trzydziestoletniego Brandona, bohatera utworu, jest on napełniony wręcz scenami erotycznymi. Oczywiście, zawierają swoje piękno niekiedy, i z pewnością nie wydaje mi się, by był to film 'niesmaczny', jak to część internautów określiła.
Nie mam teraz siły, by analizować każdą z postaci grających, ale pewne jest to, że nigdy do końca nie wiemy, komu kibicować. Żaden z nich nie jest oczywiście dobry, oczywiście zły, czy nawet zły - pokrzywdzony, dobry - fałszywy. Każda kreacja jest kilkukrotnie złożona, każda minuta filmu odsłania nowe emocje, nowe dno. Nawet zakończenie jest inne - po prostu go nie ma, a punkt kulminacyjny kończy się o wiele wcześniej niż sam film.
Polecam każdemu o choć szczątkowym poczuciu współczucia, a niekiedy i bezsilności.
Takie katharsis odczułam właśnie przed chwilą, gdy wybrzmiały ostatnie nuty końcowego utworu w filmie Shame, Steve'go McQueena. Czytałam o nim wiele opinii, różniących się znacząco. Na co jednak warto zwrócić uwagę, są to kreacje głównych postaci w filmie, które niewątpliwie czarują i oddają stan bezsensowności. Co więc kontrowersyjnego w dziele? Ze względu na seksoholizm trzydziestoletniego Brandona, bohatera utworu, jest on napełniony wręcz scenami erotycznymi. Oczywiście, zawierają swoje piękno niekiedy, i z pewnością nie wydaje mi się, by był to film 'niesmaczny', jak to część internautów określiła.
Nie mam teraz siły, by analizować każdą z postaci grających, ale pewne jest to, że nigdy do końca nie wiemy, komu kibicować. Żaden z nich nie jest oczywiście dobry, oczywiście zły, czy nawet zły - pokrzywdzony, dobry - fałszywy. Każda kreacja jest kilkukrotnie złożona, każda minuta filmu odsłania nowe emocje, nowe dno. Nawet zakończenie jest inne - po prostu go nie ma, a punkt kulminacyjny kończy się o wiele wcześniej niż sam film.
Polecam każdemu o choć szczątkowym poczuciu współczucia, a niekiedy i bezsilności.
sobota, 20 kwietnia 2013
Welcome to the generation spent.
Często zdarza się, że w czasie podróży spotkasz osoby, z którymi zamienisz kilka lub nawet całkiem sporo słów, lub gdy połączy was wspólne narzekanie, czekanie, wspólny cel do osiągnięcia. Takie sytuacje niesamowicie zbliżają ludzi do siebie, mimo różnicy wieku, płci, narodowości, poglądów czy wartości życiowych. W większości przypadków polegają na wspólnym wsparciu, wyszukiwaniu najlepszych rozwiązań, podjęciu decyzji, tłumaczeniu w przypadku problemów z dogadaniem się. I wreszcie, po godzinie lub wielu z nich nadchodzi moment rozstania, i co wtedy? Mówimy do zobaczenia lub see ya, chociaż wiadome jest, że to spotkanie było jedynym w życiowej karierze.
I tak, wspólne przygody z minuty na minutę popadają w zapomnienie, kolejni ludzie gdzieś przypadkowo stają nam na drodze, i przez całe życie chwilami polegamy na kimś totalnie obcym, kto ma ten sam interes. Tylko dlaczego tak trudno mi o nich zapominać? Każdy w jakimś stopniu wpłynął na moją osobowość, wniósł coś, od każdego czegoś się nauczyłam, przejęłam informacje, gesty, humor czy pewne zachowania. To moja słabość, która w relatywny sposób kształtuje część mnie. Everything has a mixed blessing. Ale to doskonale odróżnia mnie od tych, którzy przez życie idą, szybko zapominając o czymkolwiek, co działo się nie będąc w grafiku zajęć.
I tak, wspólne przygody z minuty na minutę popadają w zapomnienie, kolejni ludzie gdzieś przypadkowo stają nam na drodze, i przez całe życie chwilami polegamy na kimś totalnie obcym, kto ma ten sam interes. Tylko dlaczego tak trudno mi o nich zapominać? Każdy w jakimś stopniu wpłynął na moją osobowość, wniósł coś, od każdego czegoś się nauczyłam, przejęłam informacje, gesty, humor czy pewne zachowania. To moja słabość, która w relatywny sposób kształtuje część mnie. Everything has a mixed blessing. Ale to doskonale odróżnia mnie od tych, którzy przez życie idą, szybko zapominając o czymkolwiek, co działo się nie będąc w grafiku zajęć.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Here we are.
Mija właśnie prawie czwarta godzina, odkąd wsiadając we Wrocławiu w pociąg Przewozów Regionalnych miałyśmy przed oczami smaczek przygody i ekscytacji. Na szczęście polskie koleje postanowiły spełnić nasze marzenia o nieprzewidzianych problemach, i tak, zamiast 7-godzinnej podróży, los dołożył nam dodatkowe 9. Pełne rezonu jednak, nie poddajemy się w parciu do naszego wspaniałego domku, i staramy się pokonywać z dumą i podniesioną głową coraz to nowe utrudnienia. I chociaż telefonowe baterie już dawno odmówiły posłuszeństwa cały czas stać nas na żarty i jakąś tam dozę zabawy (właśnie wpadłyśmy na pomysł podładowania ich za pomocą natbooka, co było zgoła genialne).
Tak! Telefony już działają, a my, pełne nadziei i nie tracąc fasonu pędzimy niczym wiatr, szkoda, że przez każdy chyba zakamarek Polski, którego nie miałyśmy w planie odwiedzać.
12hrs left.
POLSKO, KOCHAMY CIĘ!
Na szczęście w pociągu panuje względna atmosfera, ludzi nie ma aż nadto, mamy pełne finansowe zabezpieczenie, stan psychiczny też jakoś nieźle, także narzekać mogę tylko na absolutnie niedopuszczalny stan toalet. Dobrze, że wcześniej już byłyśmy mentalnie przygotowane na tego typu "wypadki", a cała nasza podróż podyktowana jest tylko przez humorzasty i kapryśny los.
Pięknie zachodzące słońce towarzyszy nam przy wjeździe do Poznania.
Tak! Telefony już działają, a my, pełne nadziei i nie tracąc fasonu pędzimy niczym wiatr, szkoda, że przez każdy chyba zakamarek Polski, którego nie miałyśmy w planie odwiedzać.
12hrs left.
POLSKO, KOCHAMY CIĘ!
Na szczęście w pociągu panuje względna atmosfera, ludzi nie ma aż nadto, mamy pełne finansowe zabezpieczenie, stan psychiczny też jakoś nieźle, także narzekać mogę tylko na absolutnie niedopuszczalny stan toalet. Dobrze, że wcześniej już byłyśmy mentalnie przygotowane na tego typu "wypadki", a cała nasza podróż podyktowana jest tylko przez humorzasty i kapryśny los.
Pięknie zachodzące słońce towarzyszy nam przy wjeździe do Poznania.
| Czyż ni widać szczęścia wymalowanego nam przez los na twarzy? |
WrocLOVE vol. 2
Siedzę właśnie w jednych z najpiękniejszych kawiarni, jakie miałam okazji zwiedzić. Położona dosłownie dwie minuty drogi od naszego hostelu, pięknie odcina się od szarych budynków niebieską fasadą. W środku, obok nowoczesnego wystroju czuć można nutkę orientalnego wkładu. I tak, wchodząc na pierwsze piętro zastał nas niesamowity widok bieli i oszałamiająco strojnych ornamentów, jakby żywcem przeniesionych z Dalekiego Wschodu. Samo śniadanie było równie zapierające dech w piersiach co otoczenie.
Za godzin dwie czeka mnie najważniejsze wydarzenie dotychczasowego życia.
Ekscytacja, strach, wymieszane, a ja czuję się jak dziecko kradnące cukierki z kredensu babci.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Hello WrocLOVE!
Już całkiem niedługo znajdę się w tym pięknym mieście, z powodu całkiem niekoniecznie wspaniałego, aczkolwiek niesamowicie ważnego wydarzenia.
:) szczegóły wkrótce
wtorek, 9 kwietnia 2013
# expetations
Another day, spent absolutely with myself, rather alone and generally with art in full meaning of the word (of course adding to that spending whole day AT home).
Absolutely can't wait to my next-week trip to the city I've never been to, for couple of days, to the hostel full of foreign people, with a friend I love. It would be like the rain, puryfing me from everything I don't need to carry anymore. And also like the prelude to my future, totally undependent life.
Absolutely can't wait to my next-week trip to the city I've never been to, for couple of days, to the hostel full of foreign people, with a friend I love. It would be like the rain, puryfing me from everything I don't need to carry anymore. And also like the prelude to my future, totally undependent life.
![]() |
| backyardbill.com |
niedziela, 7 kwietnia 2013
Where can I buy happiness?
Alright, although I should rather sit with the book in my hands, I can't deny that writing a few words here will escape me for a little moment and I hope it'll be like a therapy for me, my soul, my mind.
This weekend was rather special. I've fallen in love TWO times! (I should be more careful, especially that I'm having bad memories connected to falling in love recently, but who cares?). Firstly, there is a British guy, singer whom first time I've heard on the radio station, with good music only (funny, isn't it? Polish GOOD radio :D). Charlie Winston has amazed me so much, that I'm listening to him all day, all night. Maybe that's the reason of my neverended energy those days? He is utterly dazzling! Like an answer of some 'art god' who wanted to show me that life doesn't stop if something went wrong. And that is exactly what I feel while listening to that piece of music.
Secondly, I fell in love with photos taken by Backyard Bill. I hit on his art and suddenly felt that it is actually mine. Absolutely for me. No words to describe.
If anybody may see the phenomen too, let me know. Average people, normal situations. But there is something undescribable, which cannot be found.
These two above make me full of... what? Energy, happiness, time, dreams, will and forgiveness.
I wish everybody had the same 'feelings' (?)'. Or things that make ones just happy, for a while or two. Or for ever :)
Cheers!
This weekend was rather special. I've fallen in love TWO times! (I should be more careful, especially that I'm having bad memories connected to falling in love recently, but who cares?). Firstly, there is a British guy, singer whom first time I've heard on the radio station, with good music only (funny, isn't it? Polish GOOD radio :D). Charlie Winston has amazed me so much, that I'm listening to him all day, all night. Maybe that's the reason of my neverended energy those days? He is utterly dazzling! Like an answer of some 'art god' who wanted to show me that life doesn't stop if something went wrong. And that is exactly what I feel while listening to that piece of music.
Secondly, I fell in love with photos taken by Backyard Bill. I hit on his art and suddenly felt that it is actually mine. Absolutely for me. No words to describe.
![]() |
| http://www.backyardbill.com/ |
These two above make me full of... what? Energy, happiness, time, dreams, will and forgiveness.
I wish everybody had the same 'feelings' (?)'. Or things that make ones just happy, for a while or two. Or for ever :)
Cheers!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

