czwartek, 18 kwietnia 2013

WrocLOVE vol. 2

Siedzę właśnie w jednych z najpiękniejszych kawiarni, jakie miałam okazji zwiedzić. Położona dosłownie dwie minuty drogi od naszego hostelu, pięknie odcina się od szarych budynków niebieską fasadą. W środku, obok nowoczesnego wystroju czuć można nutkę orientalnego wkładu. I tak, wchodząc na pierwsze piętro zastał nas niesamowity widok bieli i oszałamiająco strojnych ornamentów, jakby żywcem przeniesionych z Dalekiego Wschodu. Samo śniadanie było równie zapierające dech w piersiach co otoczenie.
Za godzin dwie czeka mnie najważniejsze wydarzenie dotychczasowego życia.
Ekscytacja, strach, wymieszane, a ja czuję się jak dziecko kradnące cukierki z kredensu babci.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz