poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Przedstawienie musi trwać.

Dzień zaczął się bardzo pozytywnie, rozmową z niezwykle miłym człowiekiem (swoją drogą, takie maniery u ludzi naszego pokolenia to przykra rzadkość). Potem kawa, śniadanie i codzienna prasa (kto jeszcze w moim wieku czyta gazety jakiekolwiek, nie wspominając nawet o Rzepie czy Gazecie Wyborczej?). Teraz komputer, kawa i prezentacja maturalna (co także jest rzadkością, takie osobiste pisanie, co tak naprawdę sprawia mi wielką radość, o dziwo hehe).
Plany na dziś? Trochę nauki, dokończenie rozpoczętego wczoraj Donniego Darko, przesłuchiwanie dwóch albumów Charliego Winstona na zmianę (Hobo i Running Still), napawanie się samotnością i brakiem jakichkolwiek widełek czasowych.

Tymczasem natrafiłam na alternatywny plakat jednego z kultowych filmów, których z pewnością nigdy nie zapomnę. Clockwork Orange, to jest dopiero kawał sztuki...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz