Przerażająco jest siedzieć tutaj przed monitorem, kiedy za kilka godzin wpadniemy do szkoły tylko po to, żeby się pożegnać, pośmiać, wypić piwko lub trzy. Tak naprawdę kompletnie tego nie czuję, jakoś ciężko mi uwierzyć w tak szybki bieg czasu. I rzeczywiście, liceum niezaprzeczalnie było najpiękniejszym jak dotąd okresem w moim życiu. Tu znalazłam przyjaciół (prawdziwych i tych niekoniecznie), mentorów, odkryłam czym chcę się zajmować, poszerzyłam swoje zainteresowania do granic możliwości chyba. Ale gdybym miała wybierać swoją przyszłość jeszcze raz, czy zamieniłabym ją na jakąkolwiek inną? Z pewnością wyrzuciłabym kilka momentów z mojego życia, kilka bym zmodyfikowała, ale w ogromnej większości cieszę się ze wszystkiego, czego miałam okazję doświadczyć. I czuję się wdzięczna tym ludzikom, którzy sprawiali, że rzadko kiedy czułam się samotna. Bo przymusowej samotności nie lubię najbardziej.
Tymczasem generalne przygotowania do matury, która już niedługo ma zamiar się zacząć. Pełną parą, ale bez przesady - i tak świadomość przeciętnych wyników stopuje mnie przed chęcią głębszego poszerzania swojej wiedzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz