Piątek był jednym z fajniejszych dni ostatnich miesięcy. Świetne oceny, fryzjer, początek weekendu, wszystko było idealne. Teraz, gdy nadszedł koniec dwudniowego wypoczynku myślę sobie, że to wszystko zleciało zbyt szybko. Nie chcę, aby całe życie takie było. Że mając 25 lat nie będę miała niczego poza tytułem, który notabene i tak niewiele mi da. Oby było inaczej. Chciałabym dosięgnąć czegoś nieosiągalnego, sprawdzić jak jest tak, gdzie mnie nie było, uśmiechnąć się, wiedząc, że marzenia się spełniają. Brzmi to, jak reklama jakiegoś dobrego narkotyku, ale chcę się przekonać, czy bez nich dam radę coś zrobić.
Podoba mi się konwersacja z hinduskim nastolatkiem, wymiana wrażeń, doświadczeń, myśli, zachowań. Niesamowicie uczące, pomagające osiągnąć jakieś pojęcie o świecie nawet tam nie będąc. A to wszystko tylko i wyłącznie po angielsku.
Nudne mam to życie, patrząc z perspektywy człowieka obiektywnego. Ale co mam poradzić? Jak zrobić je bardziej ekscytującym? Czy między jednym sprawdzianem a drugim da się coś urobić? Pewnie nie, dlatego cieszę się tym, co mam.
Muszę, do ślubu mojej siostry zacząć wyglądać jak człowiek. Wymyśliłam sobie cudną sukienkę z asos.com, w której muszę jakoś wyglądać. Już nie mogę się doczekać tych pięknych chwil.
Piszę tą notkę, bo nieeee chce mi sięęę uczyć do sprawdzianu z geografii. Nawet nie wiem z czego, więc tym bardziej nie mam ochoty opracowywać tematów.
niedziela, 23 października 2011
piątek, 14 października 2011
Drink A&A
Ten drink jest jak bigos, wrzucasz do niego wszystko co wpadnie pod rękę, ew. stoi sobie w barku.
Ja znalazłam resztki wódki czystej, cytrynowej i żurawinowej, więc nic nie mogło się zmarnować.
Na dno szklanki wrzucamy zmrożone listki mięty, przykrywamy trzema kostkami lodu, dodajemy kilka plasterków cytryny. Potem wlewamy wszystko to, co znajdujemy w barku, czyli wódkę w każdej postaci (oprócz bananowej:D), zostawiając trochę miejsca. Aby wszystko smakowało lepiej, dodałyśmy jeszcze troszkę wody gazowanej cytrynowej i piwo. Do zabicia gorzkości posypałyśmy łyżeczką cukru.
Brzmi drastycznie, smakuje nieziemsko, kosi z nóg błyskawicznie. Ale to mój ulubiony napój alkoholowy na orzeźwienie, bo nic nie zastąpi jego smaku.
Wymyślony by Asia & Agata.
Ja znalazłam resztki wódki czystej, cytrynowej i żurawinowej, więc nic nie mogło się zmarnować.
Na dno szklanki wrzucamy zmrożone listki mięty, przykrywamy trzema kostkami lodu, dodajemy kilka plasterków cytryny. Potem wlewamy wszystko to, co znajdujemy w barku, czyli wódkę w każdej postaci (oprócz bananowej:D), zostawiając trochę miejsca. Aby wszystko smakowało lepiej, dodałyśmy jeszcze troszkę wody gazowanej cytrynowej i piwo. Do zabicia gorzkości posypałyśmy łyżeczką cukru.
Brzmi drastycznie, smakuje nieziemsko, kosi z nóg błyskawicznie. Ale to mój ulubiony napój alkoholowy na orzeźwienie, bo nic nie zastąpi jego smaku.
Wymyślony by Asia & Agata.
Dogville.
Film, który robi poważne pranie mózgu. Czuję, jakby reżyser (genialny Lars von Trier) wziął sobie mój mózg, 'pomemłał' go w swoich rękach i wrzucił z powrotem. I nie są to tutaj czcze przechwałki, po prostu po końcowej scenie zastygłam na kilka minut w fotelu i zaczęłam intensywnie myśleć, jak bardzo zły i złudny potrafi być spokojny i dobry świat. Zdecydowanie polecam, ponieważ takich filmów nie można spotkać na co dzień. Plus Nicole Kidman jako osoba, która nieumyślnie doprowadziła do takich konsekwencji.
Mało mam ostatnio okazji do oglądania filmów. Szkoła, obowiązki robią swoje, ale zawsze, gdy mam trochę czasu pozwalam sobie na odrobinę przyjemności. Tym samym jestem w trakcie oglądania cudownego "Za garść dolarów" z równie cudownym Clintem Eastwoodem, niedawno dokończyłam Mechaniczną Pomarańczę, Imię róży, Casablancę, Ostatniego Samuraja. Ogólnie jest zadowolona z jakości tych produkcji, momentami bywały gorsze bądź też lepsze, ale wniosły coś nowego, każda jedna minuta zrobiła coś z moją duszą i mam tylko nadzieję, że coś pozytywniejszego aniżeli negatywnego.Chcę oglądać więcej, częściej, chcę chłonąć genialne i denne filmy tylko po to, aby czuć cudowne uczucie wypełnionej pustki. Może to taka hipokryzja? Może fakt, że moje życie jest totalnie nudne, blade i jednolite wypełniają cudowne postacie kreowane na szklanym ekranie? Wolę tak nie myśleć, ale kiedyś pewnie dojdę do tego, ze zamiast brać życie w swoje ręce wolałam siedzieć i marzyć o tym, żeby i mnie przydarzyło się coś takiego.
Jutro sobota, zamiar jest taki, aby coś zrobić, pobawić się, potańczyć i paść zmęczonym na łóżko. Niesamowicie podoba mi się taka idea, oby wypaliła, bo jak nie, to po nudnej sobocie czeka mnie jakże nudna niedziela. Z angielskim:)
czwartek, 13 października 2011
Losing my religion
Chociaż od wydania albumu Daab, "Ludzkie uczucia" minęły raptem 24 lata, temat ich muzyki pozostaje zawsze na czasie. Temat odrzucenia, niechcenia, przykrości nas spotykanych, nienawiści, zbytniego użalania się nad swoimi problemami nigdy chyba nie zejdzie z top listy ludzkich potrzeb. I ja dzisiaj przyłączam się do tych słów.Podzielono świat na części,
Jakby był za duży glob,
Ten wziął więcej kto silniejszy,
Ja do granic swych mam krok,
Podzielono świat na klatki,
każdy okaz nazwę ma,
ten powszechny jest ten rzadki,
W jednej z klatek siedzę sam
Pisząc to, chciałabym się dowiedzieć, czy to cały mój światek jest zły, czy całe moje dotychczasowe życie było głupie, nieprawdziwe i dziecinne, czy po prostu trafiłam w złe środowisko. Chcę tam wrócić, do ludzi życzliwszych, do ludzi z pasją. Milion razy dziennie zastanawiam się co ja do cholery tu robię, przecież widać, że tu nie pasuję.
Muszę to wytrzymać. Muszę to znieść, muszę zacisnąć zęby i mieć gdzieś tą totalną ignorancję. Co się z tymi ludźmi dzieje? Co w dzisiejszych czasach znaczy 'przyjaźń'? Bo wydaje mi się, że dla niektórych to po prostu kupa głupich słówek, zawarta w głupim zdanku, które nie zawiera nic przydatnego.
Ale, aby nie być cały czas smutną zmorą, są też pozytywne strony życia, które na szczęście zakrywają te chore oderwania od normalności. I tym samym dziękuję fajnym ludziom, którzy potrafią irytować, po to tylko, żeby zaraz po tym śmiać się razem do łez. I takie życie nazywam pięknym.
Kupiłam sobie Travelera, którego wymęczę dzisiaj w nocy, Focus Historię, którą to zaczęłam czytać przed chwilką, w wannie. Niezwykle interesująca lektura, dzięki której wreszcie odpoczęłam po wielogodzinnym pisaniu artykułu na angielski. A właśnie! Dwa razy w tygodniu mam korepetycje z angielskiego pod kątem FCE/matury rozszerzonej. I najlepsze jest to, że z lekcji na lekcję odczuwam poprawę mojej świadomości. Zaczynam myśleć po angielsku, zaczynam kontrolować co mówię, skupiam się tylko na brytyjskim akcencie. Jest wspaniale. I miło, że efekty widać w odrobionych zadaniach, które ze spotkania na spotkanie mają coraz mniej 'czerwonego'. No i ich pisanie zrobiło się dosyć proste.
Taki Pan zagościł u mnie na ścianie. Niesamowicie mi się to podoba, te kolory świetnie zgrywają się z moimi pomarańczowymi ścianami. Czekam tylko na dosyłkę reszty i będę maksymalnie zadowolona:)
niedziela, 9 października 2011
Trójmiasto
Siedzę sobie samotnie w domku, pod nogami plącze mi się Fred, z głośników płynie kojąca muzyka, z przez drzwi dochodzą mnie odgłosy telewizora, w którym to mówią o kolejnych wynikach frekwencji wyborczej. Idylliczną atmosferę psuje tylko kilka małych, drobnych problemów, których nie chce mi się rozwiązywać. Mam jeszcze dużo czasu, aby je rozpracować.
Jestem zaangażowana w pewien projekt, dzięki któremu moje życie ma stać się piękniejsze. Nic nie staje się od razu, wiem... Ale chciałabym już widzieć wyniki, które by mnie podbudowały. Z pewnością, już za niedługo. Za chwileczkę;)
Jestem zaangażowana w pewien projekt, dzięki któremu moje życie ma stać się piękniejsze. Nic nie staje się od razu, wiem... Ale chciałabym już widzieć wyniki, które by mnie podbudowały. Z pewnością, już za niedługo. Za chwileczkę;)
niedziela, 2 października 2011
Muszę zacząć częściej pisać, bo znowu coś zaniedbuję, a to nie jest zbyt dobre dla mojego życia. Oczywiście, filmy oglądam, angielskiego się uczę, ze znajomymi spędzam czas, ale jest tak wiele rzeczy, które chciałabym zrobić. I właściwie robię, w marzeniach, w myślach, kiedy mogę sobie spokojnie posiedzieć z kubłem herbaty, oglądając niesamowity Blowup.
Szkoła mi się zdecydowanie nie podoba, ale muszę sobie poradzić, bo miałam cudownych nauczycieli życia, których chcę naśladować, aby dotrzeć tam, gdzie oni (albo i dalej:)
Patrząc na życie z kilku perspektyw już sama zaczynam się w nim gubić. I dziwi mnie to, że pomimo takiego wieku potrafię mieć swoje zdanie, poglądy, coś własnego. Nie podążam ślepo za jednym stylem myślenia, nie robię tego, co moi idole, bo dojrzałam do tego, aby mieć własny światopogląd. Nie żyję marzeniami. Żyję tu, teraz, z tym, co sobie zarobię u innych.
Będąc u siostry, przesiedziałyśmy ze trzy godziny na słonecznym balkonie, popijając kawę, zajadając się niesamowitym tiramisu, gadając sobie o wszystkim. Było cieplutko, cudownie, przyjemnie i miło. To były najprzyjemniejsze chwile od dawna. Roku może nawet. Ale tego się nie zapomina. Potem otworzyłyśmy tradycyjne Carlo Rossi i w powiększonym gronie osuszałyśmy kolejne butelki aż do nocy. Mam tylko nadzieję, że nasz koncert podobał się sąsiadom, bo jakoś tak dziwnie na nas spoglądali zza firanek.
Szkoła mi się zdecydowanie nie podoba, ale muszę sobie poradzić, bo miałam cudownych nauczycieli życia, których chcę naśladować, aby dotrzeć tam, gdzie oni (albo i dalej:)
Patrząc na życie z kilku perspektyw już sama zaczynam się w nim gubić. I dziwi mnie to, że pomimo takiego wieku potrafię mieć swoje zdanie, poglądy, coś własnego. Nie podążam ślepo za jednym stylem myślenia, nie robię tego, co moi idole, bo dojrzałam do tego, aby mieć własny światopogląd. Nie żyję marzeniami. Żyję tu, teraz, z tym, co sobie zarobię u innych.
Będąc u siostry, przesiedziałyśmy ze trzy godziny na słonecznym balkonie, popijając kawę, zajadając się niesamowitym tiramisu, gadając sobie o wszystkim. Było cieplutko, cudownie, przyjemnie i miło. To były najprzyjemniejsze chwile od dawna. Roku może nawet. Ale tego się nie zapomina. Potem otworzyłyśmy tradycyjne Carlo Rossi i w powiększonym gronie osuszałyśmy kolejne butelki aż do nocy. Mam tylko nadzieję, że nasz koncert podobał się sąsiadom, bo jakoś tak dziwnie na nas spoglądali zza firanek.
PYCHA!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








