niedziela, 23 października 2011

Blond again!

Piątek był jednym z fajniejszych dni ostatnich miesięcy. Świetne oceny, fryzjer, początek weekendu, wszystko było idealne. Teraz, gdy nadszedł koniec dwudniowego wypoczynku myślę sobie, że to wszystko zleciało zbyt szybko. Nie chcę, aby całe życie takie było. Że mając 25 lat nie będę miała niczego poza tytułem, który notabene i tak niewiele mi da. Oby było inaczej. Chciałabym dosięgnąć czegoś nieosiągalnego, sprawdzić jak jest tak, gdzie mnie nie było, uśmiechnąć się, wiedząc, że marzenia się spełniają. Brzmi to, jak reklama jakiegoś dobrego narkotyku, ale chcę się przekonać, czy bez nich dam radę coś zrobić.

Podoba mi się konwersacja z hinduskim nastolatkiem, wymiana wrażeń, doświadczeń, myśli, zachowań. Niesamowicie uczące, pomagające osiągnąć jakieś pojęcie o świecie nawet tam nie będąc. A to wszystko tylko i wyłącznie po angielsku.

Nudne mam to życie, patrząc z perspektywy człowieka obiektywnego. Ale co mam poradzić? Jak zrobić je bardziej ekscytującym? Czy między jednym sprawdzianem a drugim da się coś urobić? Pewnie nie, dlatego cieszę się tym, co mam.
Muszę, do ślubu mojej siostry zacząć wyglądać jak człowiek. Wymyśliłam sobie cudną sukienkę z asos.com, w której muszę jakoś wyglądać. Już nie mogę się doczekać tych pięknych chwil.

Piszę tą notkę, bo nieeee chce mi sięęę uczyć do sprawdzianu z geografii. Nawet nie wiem z czego, więc tym bardziej nie mam ochoty opracowywać tematów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz