Polterabend, ślub, wesele, poprawiny. Ileż można się bawić i pić? Okazuje się, że można, wiele dni i wiele razy. Nie było źle, wręcz przeciwnie. Podobało mi się to wszystko, takie... nowe. Rzadko bywam na imprezach tego typu, więc to pomogło mi odświeżyć pamięć. Czasami naprawdę warto wrócić do swoich korzeni, zobaczyć stare zwyczaje, tradycje, aby, gdy umrą starzy, przenieść je w dzisiejszy, nowy świat.
Dużo się zdarzyło od ostatniego wpisu. Otóż, będąc zaniepokojona niemieckim, udało mi się go zaliczyć, co wyszło na dobre mojemu sumieniu. W ogóle, już od piątku pozwalam sobie leniuchować w moim własnym domku, co wcale nie wychodzi mi na złe. Chora jestem, znowu angina ropna, która przynosi mi gorączkę i uczucie, jakbym nie mogła ruszać głową.
Żegnam się już, czas pooglądać Plotkarę.
xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz