niedziela, 16 grudnia 2012

Soro

Weekend spędzony w tendencyjnie świetnym towarzystwie.
Jego resztkę spędzam odpoczywając w domu, ciesząc się z nadchodzących świąt (a przede wszystkim kilku dni wolnych od szkoły). Za każdym wspomnieniem o tym szczególnym czasie przepełnia mnie dziecięca niecierpliwość, która chyba nie tylko we mnie odradza się nawet w wieku, w którym być może "nie wypada".

Aktualnie, siedząc na fotelach i kanapach, wśród przyjemnego, przytłumionego światła lamp, pozornie zajęci własnymi sprawami, oglądamy koncert Salif Keity na TVP Kultura. Ciekawa jest czasem ta odskocznia od codziennej muzyki i wsłuchanie się w nuty "afro-popu", jak to określiła Wikipedia.


Człowiek znany nie tylko z bycia najbardziej znanym albinoskim muzykiem, ale również z pełnych ciepłego słowa otuchy tekstów jego wspaniałej muzyki. Pobieżnie przestudiowana biografia mężczyzny (przede wszystkim jego Best World Music Award w 2010 roku) pokazuje, że nie tylko mi przypadła do gustu jego twórczość. Polecam wszystkim powtórkę koncertu z 1995 roku w Niemczech.
Widać, warto czasem przeprowadzić świadomą i stymulowaną odskocznię od trudów dnia codziennego i po prostu wsłuchać się w coś totalnie innego, zobaczyć to przyjemne skupienie na twarzach muzyków, ich chęć do improwizacji, radość z występowania przed publicznością.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz