Brawo, brawo, brawo, brawo!
Jeszcze nigdy nikt tak mnie nie potraktował. Uważam to za życiową porażkę, mimo, iż to tylko mała błahostka.
Teraz jest mi okropnie, źle, bo sama sprowokowałam tą sytuację. A może nie? Właściwie, to jest ich kilka. Kilka płaszczyzn, na których poległam, a one wszystkie razem walą mi się na plecy i sprawiają, że mam ochotę wyjść i nie wrócić przez bardzo długo. Co zrobić? CO ZROBIĆ?! "Olać", zostawić jak było, samo sobie. Albo zaangażować i się zmienić, aby nigdy więcej tego nie doświadczać. A może mam udawać, że nic się nie stało? Lub też użalać się nad sobą. Nie wiem jaka odpowiedź jest prawdziwa, wiem tylko, że to ściąga mnie w dół i w dół powodując niebezpieczne docieranie do dna. E tam. Jestem zbyt mało znaczącą osobą, aby ktokolwiek miał wobec mnie jakiekolwiek zamiary. I nie lubię ludzi, którzy uważają, że oni jednak są. Cudowni, niepowtarzalni, autentyczni. Ciekawa jestem tylko co będzie, kiedy za kilka lat spotkamy się, choćby przez przypadek i porozmawiamy. Czy życie tego nie zweryfikuje? Czy w pracy, będąc na najniższym jej szczeblu przez pierwsze lata nie doświadczy upokorzeń? Cieszę się z życia, ale powoli zaczyna mnie ono wkurwiać. I nawet gdzie na imprezę nie ma pójść, bo się boję. Chciałabym się na chwilkę wyrwać, zrobić coś niecodziennego.
Koniec narzekania!! Włączamy pogodną muzykę, jemy coś pysznego, myślimy o pozytywnych rzeczach i zostawiamy zmartwienia daleko w tyle. I olewamy ludzi fałszywych. Choćby to byli ostatnimi na świecie.
Pogoda jest przecież piękna, wszyscy pełni energii. Jest cudownie:)
Bardzo mi się podoba ten blog! :) Głowa do góry będzie dobrze! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie przy okazji :)
www.kosmetyka-dietetyka.blogspot.com