Wraca moje zafascynowanie modą, makijażem, pielęgnacją ciała. Surfuję po tym Internecie w te i we wte poszukując inspiracji. Może i nie jestem stworzona do robienia rzeczy artystycznych, posiadam dwie prawe ręce (z racji mojego 'mańkuctwa') do rysowania, wycinania i tym podobnych. Dziwne więc, że makijaż i stylizacja mi wychodzą. Zachęcam do czytania bloga DulceCandy, dziewczyna naprawdę piękna i robi równie piękne rzeczy ze swoją garderobą.
Siedząc sama w domu cały czas chodzi mi po głowie temat tego, co miałabym robić w przyszłości. Po maturze. Boję się, że moje marzenia będą zbyt wygórowane, że nie znajdzie się na nie miejsca w zwyczajnym świecie. Dlaczego świat tak potępia humanistów? Może i matematyka jest do zrozumienia, ale nie każdy lubi obliczenia, rozumowanie, ten tok myślenia. W matematyce nie trzeba wyobraźni. Wystarczy sztywno trzymać się zasad i spamiętywać coraz to nowsze wyjątki. To jak nauka języka obcego. Dziwne, bo to akurat lubię. Uwielbiam tą świadomość, że potrafię porozumiewać się z milionami ludzi na całym świecie, bo znam dwa języki. Teraz dochodzi trzeci, więc ta pula powiększy się o kolejne osoby. Zawsze to powtarzam: najbardziej przyszłościową inwestycją są języki obce. I podróże! Uwielbiam podróżować. Chciałabym spróbować zrobić to samotnie. Za granicę, bezterminowo. Dlatego tak bardzo pragnę być niezależna.
Po dzisiejszej rozmowie z mamą, dowiedziałam się, że mieszkanie samemu jest bardzo smutne. Szczególnie, kiedy potrzebujemy czyjejś pomocy. Rzeczywiście, leżąc w łóżku z gorączką, kanapek sami sobie nie zrobimy. Ale mieszkanie w pojedynkę ma też swoje zalety. Nie trzeba wypracowywać kompromisów, jest się odpowiedzialnym tylko za siebie, myśli się tylko o sobie, pracuje się tylko na siebie. Ale co ja mogę o tym wiedzieć, siedząc całe życie w jednym miejscu, z rodzicami na dodatek. Kiedy się dowiem jak to jest, na pewno z kimś się tym podzielę.
TSA - Rock'n'roll.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz