niedziela, 29 maja 2011

Drove my chevy to the levee, But the levee was dry.

Tak, wiem, zapuściłam tego bloga. Ale. Ale. Ale Nawet nie wiem dlaczego. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jakiś kryzys wdarł się w moją zaleniwioną duszę. A może to dlatego, że nie mam o czym pisać? W piątek byłam na imprezie osiemnastkowej Eweliny. Na początku podchodziłam do tego sceptycznie (nikogo nie znam), ale kiedy już tam poszłam, poznałam i spotkałam starych znajomych, zrobiło się przyjemniej. Ostatecznie przeżyłam kilka wspaniałych godzin z równie wspaniałymi ludźmi, dowiedziałam się, co to jest 'czeczot' i poszłam do domu. Na szczęście sobotni hang over przeszedł spokojnie, niegroźnie i nieinwazyjnie. Podobała mi się również moja kreacja, czyli skromna, czarna sukienka z 'bufkami', firmy New Yorker(ogłoszony przeze mnie najgorszym sklepem z ciuchami), czarne spodnie z H&M, szarą marynarką z Carry i panterkowymi bucikami z H&M. Do tego smokey-eye i wspaniały irokez. W piątek również ścięłam sobie włosy i dziękuję pomysłowi p. Bożence, która boki ścięła mi tak krótko, że widać naturalny kolor. Lubię nowości, uwielbiam je i czuję, że bez nich nie przeżyłabym ani dnia.



Chciałabym już wakacje. .Nawet wstając o 5:30, żeby obejrzeć sobie Kuźniara w Poranku 24 a później spędzać 8h w sklepie. I myśl o tym, że zaraz szkoła. A potem znowu wakacje. I bycie pełnoletnim, który oznacza ogromnym kluczem do wolności. No, wolnosieńki, bo w końcu co za wolność z rodzicami. Ale już nikt nie powie: zabraniam ci jechać, albo jesteś na to za młody, albo jak będziesz pełnoletni, to... 
Rozważania pokrzywdzonej nastolatki... No jasne, że gdy będę miała dzieci, będę się o nie troszczyła tak samo jak moi rodzice o mnie, więc po co narzekać? Cóż, taka ludzka natura.

Tymczasem pozdrawiam i polecam Tomka Makowieckiego i jego przeróbkę Kylie Minogue (nie ujmując jej niczego, Tomek wygrał z nią, robiąc lepszy cover), Can't Get You Out of My Head. Polecam;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz