Nie po to istniejemy, aby się ukrywać. Nie po to, żeby dać się poniżać, ani żeby zatracać swoje człowieczeństwo. Mówiąc o wartościowym życiu nie miejmy poczucia zmarnowanego czasu, przegapionej szansy czy dokonania złego wyboru. Kiedy zdarzy pomyśleć się nam tak pierwszy raz, nic się nie dzieje. Ale trudno wyjść z lawiny zarzucania sobie swojego niepowodzenia, nieszczęść i smutków. Pozostaje tylko żyć świadomie i zgodnie z tym, co czujemy, że jest dobre. Nie starajmy się za wszelką cenę dopiąć swego, wypełniać swoich oczekiwań bez względu na wszystko, bo żadna z radykalnych stron nie jest dobra.
Całkowicie wymęczona po małym treningu zarządzonego przez moją świadomość, który krzyczy: "zróóóób jeszcze trochę ćwiczeń, jest wcześnie, ON się ucieszy". Nie wiem do końca, co owo "on" oznacza, o kim ono opowiada, ale z pewnością kiedyś się dowiem i wtedy "mu" pokażę!
Niezmordowanie jednak prę do przodu, starając się okiełznać wszystkie moje wyłażące spod pokrywki dosyć upośledzonej silnej woli pragnienia. Czy się udaje? W 90% jest tak, jak sobie życzę. Pierwszy raz udaje mi się mieć świadomość większą od świadomości pantofelka w większości rzeczy, których dokonuję.
Wyrzucając kilka kolorowych karteczek, na których zazwyczaj znajdują się informacje o wszystkim, czego absolutnie nie mogę zapomnieć, znalazłam tytuł i autorkę pewnej piosenki. Kompletnie nie pamiętałam, dlaczego napisałam go akurat tam, ale pierwsze dźwięki przypomniały mi, że bardzo ją lubię. Oto ona:
Jestem niemalże pewna, że zna ją każdy:)
Żegnam się ze wszystkimi w entuzjastycznej atmosferze, która trzymała mnie dzisiaj cały dzień. Oby tak dalej, pocieszę się osobiście i pójdę wykonywać resztę swoich obowiązków.
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz