No i jakoś dotrwałam do końca. Jutro na szczęście nie idę do szkoły, dlatego już dziś świętuję weekend. 4-dniowy weekend, który pozwoli mi trochę się poskładać po kilku dniach życia według ideologii minimalizmu. Denerwuje mnie taki stan, ale jakoś nie potrafię się przełamać, aby było inaczej. Myślę jednak, że terapia szokowa będzie w sam raz.
Zakochałam się niedawno w świetnym angielskim serialu Dynastia Tudorów. Był nawet niedawno film Kochanice króla, traktujący o tej samej sprawie - podziału Kościoła, ślubu Henryka VIII z Anną Boleyn. Podczas, gdy film nie przypadł mi do gustu, serial spodobał mi się tak bardzo, że oglądam go do późnej nocy, byle tylko dowiedzieć się, co było dalej. Oczywiście nie ma co wierzyć w wiarygodność czy spójność z faktami, ale nie to w tym momencie jest ważne. Podoba mi się też chociażby udawanie angielskiego akcentu, by nadać serialowi odrobinę realizmu.
Rozmawialiśmy dzisiaj przy obiedzie o tym, że ciekawie byłoby żyć za granicą. Moim marzeniem jest, aby zamieszkać choćby na krótki czas w miastach Wielkiej Brytanii czy gdziekolwiek indziej. Ciekawe tylko, czy znajdę w sobie dosyć odwagi, żeby zdobyć się na tak ważną decyzję. Czas pokaże. Determinację jednak mam ogromną.
Idę, najpewniej nadal oglądać mój ostatnio ukochany serial, albo czytać. Cokolwiek. Jeszcze tylko zrobię sobie przeeeepyszną herbatę w moim ukochany kubku i wtedy nic więcej mi do szczęścia potrzebne nie będzie.
Adios.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz