niedziela, 8 stycznia 2012

Kaboom!

Całkiem pozornie spokojna sobota była chyba najdziwniejsza w ostatnich czasach. Goście, goście, po raz setny oglądanie Iron Mana (które nie było oglądaniem, tylko wieczną bitwą o cokolwiek). Pierwsza w życiu konsumpcja szaronu, pysznego pomidoropodobnego owocu, który pozostawił swój słodziutki smak na moim podniebieniu przez wiele godzin.

Na dzisiaj zaplanowałam sobie wiele rozrywek w postaci matematyki, języka polskiego i angielskiego. Kiedy z polskim i angielskim problemów nie widzę wcale, to o matematykę zaczynam się poważnie obawiać. Na szczęście jakoś ją na tyle rozumiem, żeby zdać. Tylko tyle mi wystarczy, aby być zadowoloną z żenującego poziomu matematyki.







Mnóstwo nauki zmusza mnie do zaprzestania mojej niezbyt dobrze rokującej znajomości z komputerem, a wzięcia się do pracy. Na początek jednak, aby zachęcić się do czynności niezbędnych, obejrzę sobie odcinek Dynastii Tudorów. Poniekąd w nagrodę za to, że zmuszę się niedługo do pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz