niedziela, 4 marca 2012

No doubt






Nie ma to jak przyjemnie spędzony weekend z bliskimi. Właśnie w takich chwilach najbardziej cenię sobie ich towarzystwo. Czas odpowiednio poświęcony przyjaciołom i rodzinie nigdy nie będzie stracony. A pogoda obdarowała mnie najpiękniejszym prezentem - słońcem prześwitującym już od rana przez żaluzje a opuszczającym mnie w purpurowo-fioletowej poświacie melancholii. 




Uwielbiam atmosferę rodzinnych spotkań, tych ścisłych, zarezerwowanych tylko dla malutkiej grupki. Wtedy czuje się przemiłą atmosferę, a cieknące łzy śmiechu tylko potwierdzają prawdziwość tej teorii. Kocham, kiedy w blasku słońca marzniemy na dworze, ale odganianie myśli od czekającego mnie tygodnia jest chyba niemożliwe. Przynajmniej oczekiwanie na kolejne dwa dni nadrabiania pięciodniowego zmęczenia wydaje się być czymś ciekawym. I kolejny raz zżera mnie ciekawość, co stanie się w tym tygodniu i czy kładąc się do łóżka każdej nocy będę w stanie powiedzieć, czy może stałam się lepszym człowiekiem niż wczoraj.













Wiosenne spacery zawsze dodają mi mnóstwo energii. I przemarznięte uszy :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz