wtorek, 7 maja 2013

Dwa lata i dwa dni.

No tak, pierwsza matura za mną, całe mnóstwo jeszcze nie. Na szczęście nie ulegam ogólnemu rozgardiaszowi związanego z kompleksowym panikowaniem, podekscytowaniem, rozczarowaniem i smutkiem. Co przeczytałam w artykule, jedząc śniadanie? Że matura to sprawdzian nie naszej wiedzy, tylko inteligencji i umiejętności danego dnia.

Mając przed oczami "przygodę życia", jednocześnie pomyślałam o założeniu bloga, który byłby swoistym łącznikiem między mną, a wszystkimi doznaniami oraz problemami, których bym doświadczała. Dziobak jednak polecił mi, bym tego bloga przekształciła na pamiętnik ze swojej podróży. Tak też zrobię, w końcu ten jest już ze mną od 5 maja 2011 roku, czyli dwóch lat i dwóch dni! Nawet nie wiem, kiedy i jak zleciał taki szmat czasu, kiedy zdarzyło się to wszystko, o czym pisałam, czym dzieliłam się przez ten okres. Tyle historii, filmów, uśmiechów, łez, które poniekąd doprowadziły mnie do tego momentu w życiu. Czyli, czekając na rozwój wypadków, powoli zmierzam w stronę przekształcania strony w coś 'większego'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz