Pochłonięta spędzaniem niesamowicie interesujących dni wypełnionych ciągiem imprezowo-pracowniczym, od trzech godzin dopiero, mam możliwość odpoczęcia od wszystkiego, co irytujące, naglące i wymagające ogromnych nakładów cierpliwości oraz głębokiego skupienia.
Powoli zabieram się za robienie listy wyjazdowego must have/must do, omawiania z bliskimi logistycznego rozpracowania, finansowego zabezpieczenia, planów na życie.
Po tak wykańczającym weekendzie i maturalnym szale przez ostatnie dwa tygodnie, moim marzeniem jest po prostu dobry film, co z chęcią uczynię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz