Melodia, z którą spędzam ostatnie noce czekając. Na kogoś, na coś, czego zdefiniować nie potrafię, ale świetnie wychodzi mi o tym śnicie, marzenie, rozpływanie się w czeluściach nieodkrytych przestrzeni. Coraz częściej zdarza mi się popadać w limbo, wznosić się ponad wszystko, zawieszać, trwać w otchłaniach i śnić. Przy bólu i niepamięci, przy tęsknocie za pięknem, pamięci o tym, czego jeszcze nie było.
Pragnę, by było jak jest. Zawsze, kiedy wyłapię jakiś dobry okres życia, humor psuje mi tylko świadomość, ze to zaraz, za chwileńkę, za ułamek sekundy zniknie zostawiając mnie na zawsze z najokropniejszą wersją samej siebie. Ale to trwa, doprowadzając mnie - niepewną - do szału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz