niedziela, 4 listopada 2012

Stop wishing, start doing!








Uwielbiam formę nowego mojego pokoju. Wprawia mnie w poczucie harmonii i spokoju, zarażając jednocześnie energią i motywacją do działania. Na zdjęciu jest tylko jedna moja "modyfikacja", ale cały czas staram się gotowy już pokój przerobić według swojego gustu. W piątek powstał nowy zegar zrobiony ze starej, okrągłej, ażurowej ramy po lustrze, którą spray'em potraktowałam na srebrno, obiłam od spodu materiałem takim samym jak szufladę, a wskazówki też zrobiłam na kolor srebra. Całość mnie zachwyca, niedługo wrzucę zdjęcie.

Zainspirowana innymi blogami postanowiłam zrobić listę rzeczy, które chcę zrobić w listopadzie. Trochę się nad tym zastanawiałam, jak ją ułożyć, żeby nie było tego za dużo, i żebym się przy okazji nie znudziła i nie przeholowała. Myślę, że jakiś tam złoty środek udało się wypracować, ale końcowy efekt zobaczymy to już po pierwszym podsumowaniu.

 - zapoznać się bliżej z filmami Ewy Ch.

- przeczytać CO NAJMNIEJ jedną książkę Agaty Christie 

- przeczytać dodatkowo inną dowolną książkę (pewnie będzie to Dziennik norymberski)

- czerpać przyjemność z wieczornych wypadów wtorkowych (i przede wszystkim uczęszczać na nie)

- obejrzeć co najmniej 3 filmy, które obejrzeć powinnam była dawno temu 

- uczyć się historii (matura nie zając, ale jednak zdać ją jakoś trzeba) + plan na listopad - średniowiecze

- spędzić te kilka dodatkowych urlopowych dni zagranicą jak najowocniej

- zaprzestać przyjaźni z P. Junky Food



Tyle na listopad, może się uda :) Wszystkim proponuję taki plan, jako formę narzuconej samodyscypliny i utraconej silnej woli.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz