Tak napiętego weekendu nie miałam od dawna, co odbiło się negatywnie na moim samopoczuciu. Tyle godzin spędzonych z ludźmi (nawet tymi fajnymi i zabawnymi) doprowadziło mnie to pewnego rodzaju zapaści, dzięki której zaczynam się robić coraz bardziej nerwowa i przewrażliwiona. Niezmiernie się cieszę, że już nadeszły kolejne święta, których celem jest wypoczęcie, cudowne balansowanie na granicy bycia samemu i z rodziną. Każdy dzień tygodnia odznacza się dla mnie kolejnym wyzwaniem, innym obowiązkiem, tylko następną rzeczą do zrobienia. Te kilka dni spokoju z pewnością pozwoli mi zatęsknić do energicznego życia w tworze zwanym społecznością.
Tymczasem wybieram się do spania, przedtem wczytując się po raz tysięczny chyba w ulubioną książkę Paragraf 22 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz