Mam dobry humor, biorąc pod uwagę niedawne wydarzenia. Zbyt dobry humor jak na dzisiejsze wydarzenia. Nie wiem co się dzieje, ale może tak zostać!:) I nie zapowiada się na to, żeby było gorzej.
Jutro mikołajki, dziwaczny dzień, bo ni to święta, ale jednak czuje się już ich czar. Już nawet pogodziłam się z tegorocznymi porządkami, przecież wspaniale jest usiąść sobie w czyściutkim pokoju, zjeść trochę świątecznego ciasta i powiedzieć: ach, jak tu wspaniale.
W jednej z ostatnich kartek pocztowych ze stanu Tennessee, pewna osoba napisała mi, że niedawno obchodzono w USA 'Thanksgiving', czyli Dzień Dziękczynienia. Odbywa się z tego powodu wielka feta, ludzie dziękują sobie nawzajem, dziękują Stwórcy albo w kogo tam wierzą o cokolwiek i o wszystko. Ona była wdzięczna za to, że żyje. A my za co bylibyśmy wdzięczni? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Pewnie o to, że mam dla kogo i po co żyć. Trudno byłoby mi to określić w jednym słowie czy nawet zdaniu. Wydaje mi się, że taki dzień pomaga im zrozumieć co to wdzięczność.
Znalazłam już powód, dlaczego zdarza mi się być ospała przez czas po przyjściu do domu. Otóż, ostatnimi czasy wypijałam hektolitry herbaty, która (i co odkryłam dopiero dzisiaj) działa usypiająco! Dlatego herbatki tylko na noc, a jak na razie wielki come back to coffee. Latte, niemieszane.
Dodałabym tu jeszcze filmy, i absolutnie mogę się zgodzić!:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz