piątek, 23 grudnia 2011

Suspicious mind.

świeczki na parapecie - są
kadzidełko - jest
cały pokój wypełniony cudownym zapachem
czego? mieszaniną różnych różności, z pozoru niemających żadnych powiązań
jakich? Pronto, taki środek odkurzający. świeczki, na pudełku których widniał zachęcający zapach Christmas Tree. kadzidło o zapachu Moonshine, od lat moje ulubione.zapach świeżego, mroźnego powietrza. no i najważniejsze - zapach radości

Do tego cudowny widok zza okna, który już niedługo stracę. A szkoda, bo dopiero od niedawna go pokochałam. Teraz, przyprószony odrobinką śniegu, z wystającymi zielonymi kępkami trawy i rzadko już spotykaną starą, zabytkową szopą wygląda przebajecznie. Aż chce się siedzieć przy oknie i patrzeć.

Z wielkim wysiłkiem próbuję wygarnąć z głowy świąteczną atmosferę. I - co więcej - udaje mi się. Jakoś mi lepiej, kiedy całą rodziną nie biegamy z kąta w kąt, aby jak najlepiej przygotować siebie, dom, psa i wszystkiego co dookoła na święta. Pierwszy taki okres w życiu. Żadnej pogoni za prezentami, zakupów. Żadnych zmartwień, co założyć, co zjeść, co powiedzieć. Materialna idea w tym roku poszła do spania. Pozostaliśmy tylko my i strojenie prześlicznej, tradycyjnej choinki w rytmach Elvisa Presley'a.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz