poniedziałek, 3 czerwca 2013

Morte a Venezia

Od dawna nie miałam okazji, by usiąść po pracy, zrobić sobie aromatyczną kawę, odpalić telewizor (Naked Chef, czyli Londyn od kuchni - od lat mój faworyt!), zrelaksować się przy minimalnym wysiłku po ciężkim dniu w pracy. Jutro 'wielkie ścięcie', czyli moje spotkanie z fryzjerem.



A tymczasem kończę Nagiego Szefa i zabieram się za długo odwlekany moment ze Śmiercią w Wenecji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz