Miotam się w czterech ścianach, po mieszkaniu, kręcąc w koło i nie potrafiąc zebrać myśli. Nie jestem zdolna wytłumaczyć, więc opowiadam, rozmawiam ze sobą, marzę. Marzę o rzeczach, które się nie spełnią. I - co najważniejsze, wiem to. Mam świadomość, że to jest kompletnie pozbawione logiki. Wbrew wszystkiemu cały czas próbuję, zapamiętuję się w tym co robię w tak potężny sposób, że nie umiem sobie pomóc. Nie potrafię. A raczej... nie chcę. Ile jeszcze życia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz