sobota, 6 października 2012

London's calling.










Jak dobrze, że czasy "długich" włosów już minęły. Teraz czas na nowe.



Tak jest, tydzień przerwy w "życiu". Zapowiada się całkiem interesująco. Jak na razie kilka miłych niespodzianek i, co najważniejsze, spokój. Do tego wieczorny, jak zawsze śmieszny seans filmowo-domowy we dwójkę, tona niezdrowego żarcia, śmiechu i atmosfery do pozazdroszczenia.

Na nowo zakochana. W nowej odsłonie. Nieco starszej, jak zawsze intrygującej, chociaż i starej nie odmówię niczego. Improv-a-Ganza to coś, bez czego moje ostatnie dni mogłyby nazywać się po prostu nudnymi a dzienne zajęcia bezcelowymi. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz