Jeszcze dwa tygodnie i zaczyna się początek końca.
Teraz, zakochana w płycie Nightingale sprzątam swój pokój do stanu normalnej używalności, co powinno zająć mi jakieś pińćset godzin. Do tego nowe wyobrażenie o tym, jak będzie on wyglądał po zmianie mebli no i strach przed nadchodzącym.
Tym razem bez zapewnień o lepszym jutrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz